Oddajemy w Państwa ręce wywiad dedykowany dla przyszłych rodziców, a w szczególności ojców, których ważna rola „nie rozpoczyna się w momencie, gdy rodzi się dziecko, ale już w okresie ciąży. To czas, kiedy pary wspólnie dojrzewają do tego, że zostaną rodzicami”.

 

O emocjach, dojrzewaniu do roli taty rozmawiamy z Panią Anną Cupryan – specjalistą pielęgniarstwa ginekologicznego, położną środowiskowo-rodzinna, wykładowcą w Szkole Rodzenia UJASTEK. Od prawie 30 lat pracuje jako położna, która od wielu lat uświadamia przyszłym rodzicom, jak ważna jest rola ojca w wychowaniu dziecka.

- Większość panów boi się porodu. Jestem za to pewna, że zdecydowana większość tych, którzy wzięli w nim udział, jest dumna z tego, że zdała ten egzamin. Żałują tylko pojedyncze przypadki – twierdzi Anna Cupryan

 

Nie tylko mama odgrywa kluczową rolę w wychowaniu dziecka, które dopiero co przyszło na świat. Równie ważny jest ojciec…

- To prawda tym bardziej, że rola taty nie rozpoczyna się w momencie, gdy rodzi się dziecko, ale już w okresie ciąży. To czas, kiedy pary wspólnie dojrzewają do tego, że zostaną rodzicami. Co do mechanizmów hormonalnych czy fizycznych, u panów jest ich zdecydowanie mniej niż u kobiet, ale to czas, kiedy mężczyźni psychicznie dojrzewają do  ojcostwa. Wielu panom przybywa wówczas obowiązków związanych z zabezpieczeniem rodzinnego gniazda.

 

Wiadomość o ciąży często jest zaskoczeniem dla przyszłej mamy, ale zdarza się też, że to panowie przeżywają większy szok…

- Niekiedy nawet to planowane dziecko jest dla mężczyzn szokiem. Zdumienie i emocje często biorą górę. To dojrzewanie w ojcostwie mężczyźni przeżywają zazwyczaj dopiero w drugim okresie ciąży, kiedy widać efekt rosnącego brzuszka, kiedy pod ręką mogą już poczuć ruchy swojego dziecka. To wtedy mężczyźni bardziej odczuwają, że zostaną ojcami zarówno namacalnie jak i emocjonalnie.

 

Jak panowie mogą pomóc swoim partnerkom w okresie ciąży?

- Misją mężczyzny w tym czasie jest po prostu wsparcie kobiety. Ciąża rządzi się swoimi prawami, panowie muszą więc pozwolić paniom przeżywać pewne dyskomforty, czasami są też dla nich tym przysłowiowym „zimnym prysznicem”. W euforii ciąży kobiety czują niekiedy, jakby były w innym świecie. Z drugiej strony ważna jest też rola przyszłej mamy, która powinna pozwolić mężczyźnie uczestniczyć w swoich emocjach.

 

Wspólne zajęcia par w szkole rodzenia to dobry pomysł?

- Prowadzę zajęcia w szkole rodzenia, tłumaczę rodzicom, że ojcostwo to bardzo ważny proces, w którym mężczyzna ma prawo i obowiązek uczestniczyć. Dobrze jak pary razem korzystają z takich zajęć. Pozwala im to jeszcze bardziej pogłębić swoje więzi: partnerstwa, braterstwa i przyjaźni. To czas, kiedy rodzą się emocje, które wcześniej niekoniecznie były na tak głębokim poziomie. Para musi wiedzieć, że może na sobie polegać.

 

Czego panowie boją się najbardziej?

- Po pierwsze to szpital, czyli widok: białych fartuchów, wenflonów, igieł i krwi. To powtarzalny schemat jak w punkcie pobrań - bardziej boją się kobiety, częściej mdleją mężczyźni. Dokładnie tak samo jest przy porodzie, choć tu u panów pojawiają się adrenalina i stres, które mobilizują.

 

Czy panowie powinni brać udział w porodzie?

Rozmawiam z przyszłymi matkami i wiele z nich mówi otwarcie, że nie chcą, by partnerzy widzieli je - jak to określają „w mało komfortowych warunkach”

- Ale życie często pokazuje nam, że musimy przyjmować mało komfortowe role. Po to właśnie jest ten okres ciąży, który ma uświadomić parom, że to przeżycie dla dwojga ludzi nie tylko dla matki. Zresztą powiedzmy sobie otwarcie, mężczyzna absolutnie nie musi występować na sali porodowej w roli ginekologa-amatora. Partner jest potrzebny kobiecie, aby trzymać ją za rękę, poszeptać słowa otuchy, czyli po prostu ją wspierać. Wszelkie atrakcje ginekologiczne niech pozostaną w rękach fachowców. Myślę, że większość panów boi się porodu. Jestem za to pewna, że zdecydowana większość tych, którzy wzięli w nim udział, jest dumna z tego, że zdała ten egzamin. Żałują tylko pojedyncze przypadki.

 

Te przypadki „mdlejących” panów zdarzają się często?

- Mamy takie przypadki, dlatego dobrze jak panowie wcześniej uprzedzają nas o swojej wrażliwości. Jesteśmy wtedy w stanie podjąć odpowiednie kroki zanim to się wydarzy. Pamiętam taki przypadek, kiedy pewien pan zobaczył wspomniany już wenflon. Nawet nie zdążyłam go założyć. Widok igły zrobił na przyszłym tacie tak duże wrażenie, że niestety poległ.

 

Co do przecięcia pępowiny, wielu panów decyduje się na ten krok?

- Panowie muszą mieć świadomość, że pępowina nie jest tkanką unerwioną ani przez system mamy, ani przez system dziecka. Oznacza to, że przecinając pępowinę nie zadają nikomu bólu, a panuje takie przekonanie. Panowie boją się też, że kiedy przetną pepowinę, krew będzie tryskać na lewo i prawo, a tak nie jest. Ważna jest rola personelu medycznego. To my wskazujemy i podpowiadamy, jak to zrobić, by było dobrze. Nie ma opcji, by coś poszło nie tak.

 

Często pojawiają się męskie łzy?

- Oczywiście. Jak nie łzy, to drgania brody, zaciśnięte pięści czy okrzyki. Niemal z każdym porodem widzimy takie emocje.

 

Ojciec odgrywa też kluczową rolę, kiedy dziecko jest już w domu. Nie może być tylko obserwatorem, powinien pomagać mamie w wychowywaniu maleństwa.

- Niestety u części kobiet uruchamia się system „matki-Polki”, która jako jedyna wie, jak najlepiej wychować dziecko. A przecież dziecko ma dwoje rodziców. To maleństwo potrzebuje bodźców i miłości obojga rodziców. Wspólne wychowywanie i pielęgnowanie dziecka ma ogromne znaczenie w kształtowaniu emocji rodziców jak i w kształtowaniu dziecka. Jestem położną środowiskową i kiedy odwiedzam rodziny w domach, staram się angażować oboje rodziców do wspólnej pielęgnacji dziecka choćby przy pierwszej kąpieli, którą wykonują pod moim okiem. Pokazuję wówczas, że dłonie męskie są większe i że łatwiej objąć malucha, a mamę - dzięki pomocy taty - nie będą boleć plecy. Są też tacy panowie, którzy obawiają się dotykać niemowlaka, bojąc się, że zrobią mu krzywdę. Wtedy wspólnie wkładamy dziecko do wanienki z dłońmi mamy, taty i moją asekuracyjną. Jak tata poczuje, że potrafi to zrobić, że dłonie kobiety też drżą w pewnych sytuacjach, podejmuje się tych zadań, które zresztą bardzo fajnie mu wychodzą.

 

Po porodzie ważne jest nie tylko dziecko, ale też mama, która musi się odnaleźć w nowej roli…

- Dlatego właśnie tak ważni są tu panowie, zwłaszcza w trzech pierwszych tygodniach po porodzie, kiedy kobieta jest w okresie regeneracji, kiedy ma słabe wartości morfologii krwi, kiedy przechodzi burzę hormonalną, a w jej życiu następuje wiele zmian również fizycznych. Jeśli w tym wszystkim uczestniczy i pomaga mężczyzna, kobiecie jest zdecydowanie lżej fizycznie jak i psychicznie. Ma poczucie spokoju i poczucie bezpieczeństwa.

 

Z Pani doświadczenia, wielu ojców decyduje się na urlop tacierzyński?

- Są tacy panowie. Powiem więcej, tacy mężczyźni świetnie sobie radzą w roli ojców. To pokazuje, że potrafią zadbać o rodzinę nie tylko pod względem ekonomicznym. To „bycie razem” i współprzeżywanie jest naprawdę ważne dla całej rodziny.

 

Anna Cupryan

 

Specjalista pielęgniarstwa ginekologicznego, położna, położna środowiskowo-rodzinna, wykładowca w Szkole Rodzenia UJASTEK